Kinesiotaping w logopedii

Kinesiotaping nie przekonał mnie od razu, pojechałam na szkolenie z dużym dystansem i dozą niepewności. Siedziałam, słuchałam, oglądałam, dałam się obkleić chyba wszędzie gdzie tylko się da, ale nadal nie do końca czułam czy jestem w stanie wykorzystać go w pracy i czy przyniesie oczekiwane efekty.
Samo szkolenie prowadzone przez Ewę Wojewodę (swoją drogą rewelacyjna kobieta, otwarta, ciepła, pełna pasji i doświadczenia) zorganizowane na najwyższym poziomie. Małe grupy, dawka wiedzy z anatomii, dużo ćwiczeń praktycznych i to co urzekło mnie najbardziej czyli niewiele gotowych rozwiązań, jednoznacznych odpowiedzi, podanych schematów działania. A w zamian pobudzenie wyobraźni, uruchomienie myślenia, ogromna motywacja do nauki, poznawania anatomii naszego ciała i próbowania swoich sił w praktyce.

Ale od początku 🙂 Kinesiotaping jest metodą wspomagającą terapię logopedyczną poprzez stymulację i pobudzenie mięśni w obszarze ustno-twarzowym. Dzięki aplikacji plastra na rozciągnięty wcześniej mięsień receptory czuciowe na skórze odbierają dodatkowy bodziec. Sygnał przetwarzany jest przez nasz układ nerwowy, który wysyła informację zwrotną do mięśni pobudzając je do działania.  W zależności od miejsca i sposobu aplikacji możemy wpływać na zmniejszenie bądź zwiększenie napięcia mięśniowego, bo kierunek działania taśmy będzie naszym kierunkiem terapeutycznym.

Nie możemy traktować plastrowania jako zamiennika terapii i ćwiczeń, bo nie jest to ani lekarstwo ani złoty środek na zaobserwowane problemy. Taping wspomaga, pobudza, przedłuża nasze działania terapeutyczne i może być bardzo pozytywnym uzupełnieniem ćwiczeń prowadzonych pod bacznym okiem logopedy.

Kiedy stosować kinesiotaping? W przypadku nadmiernego ślinienia, dysfunkcji stawu skroniowo-żuchwowego, w zaburzeniach połykania, problemach z utrzymaniem prawidłowej pozycji spoczynkowej języka, obniżonego bądź wzmożonego napięcia mięśni twarzy (zwłaszcza mięśnia okrężnego ust), szczękościsku, bruksizmu, arymetrii twarzy, porażenia mięśni twarzy i tak dalej. Warunek jest jeden, no dobra dwa: musisz znać i zrozumieć anatomię mięśni i wiedzieć w jakim celu przyklejasz plaster, by zrobić to we właściwy sposób.

Nie podam Wam tutaj technik aplikacji, nie powiem jaka metoda klejenia jest najlepsza na dany problem, nie pokażę zdjęć moich obklejonych dzieci, bo suche informacje czy obrazek niewiele Wam powiedzą, a ze zdjęcia nie jesteśmy w stanie odczytać jaki jest przyczep początkowy, a jaki końcowy, jaki naciąg ma taśma, jakie jest miejsce aplikacji i dlaczego jest właśnie takie. Tego trzeba doświadczyć na żywym organizmie.

Pytaliście mnie w wiadomościach o same plastry. Próbowałam kilku marek i najlepiej (mnie osobiście) sprawdzają się taśmy NASARA – zamawiałam je w sklepie Orteo.pl. Mam te standardowej szerokości czyli 5cm oraz mniejsze 2.5cm w trzech kolorach: różowy, niebieski i beżowy. Czy kolor ma znaczenie? Teoretycznie nie, bo skład plastrów to w ponad 90% bawełna, ale zdarzają się przypadki uczuleń na barwnik, więc jeśli macie skłonności do alergii wybierajcie te do skóry wrażliwej bądź białe.

Czy stosuję kinesiotaping w terapii logopedycznej? TAK! Nie u każdego dziecka, nie w każdym przypadku, ale tak – oklejam ja i pokazuję aplikację rodzicom, żeby mogli oklejać się w domu. Nie ma ograniczeń wiekowych jeśli chodzi o plastrowanie, można oklejać niemowlaki, przedszkolaki, starszaki i dorosłych – ważne żeby dobrać ilość, długość i grubość plastra do powierzchni ciała – zasada im mniej tym lepiej dobrze się sprawdza.

Druga strona medalu jest taka, że nie każde dziecko chce chodzić w plastrach, nie każdy rodzic chce żeby dziecko chodziło w nich poza domem i muszę to uszanować. Dlatego pokazuję rodzicom sposób aplikacji żeby mogli obklejać się na noc, popołudniami albo w weekendy. Nie obklejam też dzieci w przedszkolu (chyba, że na czas zajęć) i zawsze za zgodą i wiedzą rodzica. Przedszkole rządzi się swoimi prawami 🙂

I teraz pytanie chyba najważniejsze czy widzę efekty stosowania kinesiotapingu w logopedii? Wydaje mi się, że tak 🙂 ale śmiem twierdzić, że jest to wynik kilku czynników i systematycznej pracy jaką wkładamy w poprawę funkcjonowania dziecka. Na pewno widzę różnicę w czasie zajęć. Gdy nie muszę co minutę przypominać żeby maluch domknął buźkę, bo plaster pomaga utrzymać napięcie warg. Gdy właściwa aplikacja pobudza język do utrzymywania prawidłowej pozycji spoczynkowej. Gdy odpowiednie naciągnięcie taśmy powoduje uniesienie żuchwy i domknięcie buzi. Gdy rodzice zgłaszają, że dziecko lepiej sypia, bo aplikacja na skrzydełkach nosa poprawia drożność i ułatwia oddychanie, a plasterek na mięśniu okrężnym ust pozwala całą noc utrzymać zamkniętą buzię. 

Dla mnie kinesiotaping jest przedłużeniem moich działań terapeutycznych, dodatkowym bodźcem kształtującym pamięć mięśniową, impulsem żeby nasz układ nerwowy kontynuował stymulację także poza gabinetem. Jest dodatkowym czynnikiem, który może poprawić funkcjonowanie dziecka więc atlas w dłoń, taśma w dłoń i do boju 🙂


A jeśli macie jeszcze jakieś pytania piszcie śmiało tutaj w komentarzach, na Facebooku oraz na Instagramie.

Udostępnij znajomym

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*