Gdy Twoja praca musi zmieścić się w pudełku

Katarzyna Knopik - logopeda/ Sierpień 1, 2018/ Logopeda zza kulis/ 0 comments

Wiele z Was pyta mnie o organizację zajęć w gabinecie mobilnym, o przechowywanie i przewożenie pomocy, o komfort (bądź jego brak) pracy w domu dziecka, ale zdecydowanie najwięcej pytań dotyczy mojego logopedycznego pudełka i jego zawartości. Uchylam więc rąbka tajemnicy 🙂

Na początku, gdy zaczęłam prowadzić zajęcia logopedyczne w domu dzieciaków jeździłam do nich z wielką torbą wypełnioną po brzegi. Miałam tam dosłownie wszystko (od kredek, pisaków, kartek ksero, książek, gier, kart pracy, różnych zabawek, teczek, moich notatek po kalendarz i dzienniki zajęć), bo nigdy nie miałam pewności co będzie mi potrzebne. Nie bardzo wiedziałam w jaki sposób się zorganizować, jak zaplanować czas i materiały, jak i w co zapakować niezbędne rzeczy.. ech początki jak to początki, bywają trudne.

Z czasem, gdy lepiej poznałam dzieci z którymi pracuję, nabyłam większej pewności siebie i tego co robię, przekonałam się na własnej skórze, że nie ilość, a jakość odgrywa w mojej pracy kluczowe znaczenie. Teraz mogę jechać do pracy z kartką papieru, nożyczkami, pudełkiem kredek i jesteśmy w stanie wyczarować z tego fantastyczne zajęcia, ale takie “nieprzygotowanie” mi się nie zdarza 🙂

Największym problemem nie jest wbrew pozorom ilość rzeczy jakie muszę ze sobą zabrać – mam stały zestaw niezbędników i garść pomocy, które wymieniam z tygodnia na tydzień. Problemem jest organizacja przestrzeni o wymiarach 40x30x25 i zachowanie w niej jako takiego porządku.

 

Zdradzę Wam mój sekret i zdziwicie się jaki jest banalny. Co robię żeby nie dźwigać tysiąca rzeczy i nie tonąć w bałaganie? Stawiam na minimalizm i sprzątam na bieżąco! Mówiłam, że banalne 😉 a tak serio mam kilka zasad, których się trzymam:

– nie zabieram ze sobą oryginalnych opakowań: gdy mam w planie planszówkę, historyjki obrazkowe bądź puzzle z całej serii staram się wyselekcjonować kilka elementów, które są mi niezbędne (przecież i tak w czasie jednych zajęć nie użyję wszystkich jakie są w zestawie) i przekładam je do innego, mniejszego opakowania bądź spinam. Tutaj rewelacyjnie sprawdzają się kopertowe teczki różnych rozmiarów, spinacze do dokumentów bądź zwyczajna gumka recepturka, którą łączę poszczególne elementy.

– wybieram to co uniwersalne: jeśli zabieram ze sobą np. drewniane klocki wykorzystuję ją na kilka sposobów z dziećmi w różnym wieku (z maluchami ćwiczymy kategoryzacje, sekwencje, wykluczanie ze zbioru, ze starszakami stosunki przestrzenne, przyimki, budowanie wielowymiarowych wzorów, pamięć itp.). Takim sposobem mam ze sobą JEDNO opakowanie, a pomysłów i zastosowań znajduję kilkanaście.

– indywidualne karty pracy i zadania dla konkretnego dziecka przechowuję w osobnych teczkach: każde z moich logopedycznych dzieci ma swoją teczkę (wcześniej były to te tekturowe na gumkę, ale szybko się niszczyły więc zamieniłam je na takie kolorowe z suwakiem – są trwalsze od papierowych, mogę po nich pisać zmywalnym markerem i mieszczą więcej materiałów). Teczki przygotowuję z wyprzedzeniem, takim sposobem nie muszę w czasie zajęć szukać kart pracy i zastanawiać się co robić, bo wszystko mam w jednym miejscu, a gdy czegoś nie zdążymy zrobić wraca do teczki i czeka na następne spotkanie.

– po zakończonych zajęciach bądź całym dniu w pracy sprzątam: wyrzucam ścinki papieru, dokładam klej czy kartki jeśli się skończyły, wymieniam też przygotowane wcześniej indywidualne  teczki dzieciaków i robię to zawsze zaraz po powrocie do domu, bo później w ferworze obowiązków domowych zwyczajnie zapominam co miałam zrobić.

– w ciągu tygodnia trzymam się ustalonego planu i nie dokładam nic nowego: przygotowując zajęcia z wyprzedzeniem, zwykle na cały tydzień staram się przemyśleć każdy szczegół i zadania jakie będziemy wykonywać. Bardzo rzadko zdarza mi się zmieniać zawartość pudełka albo coś do niego dokładać w ciągu tygodnia. Jeśli już ląduje w nim jakaś rzecz zostaję tam na tydzień bądź dłużej. Fajnie sprawdza się tutaj praca z tematem, bo krążymy wokół jednej myśli przewodniej i takie też materiały są przygotowywane.

– odkładam wszystko na miejsce: każda rzecz w moim pudle ma swoje miejsce, w piórniku trzymam kredki, długopisy i ołówki; w puszce klej, nożyczki, temperówkę, gumkę do mazania, taśmy dekoracyjne, kostki do gry i kilka drobiazgów; w teczce czyste kartki, rysunki do głosek i materiał wyrazowy; mazaki w oryginalnym pudełku. Jeśli pilnuję tego, by po każdym użyciu odkładać rzecz na miejsce wiem z automatu gdzie szukać jej następnym razem, a pudełko zachowuje względny ład przez cały dzień zajęć z dzieciakami.

– nie pozwalam dzieciom zaglądać i bez kontroli “grzebać” w pudle: mojego królestwa i mojego miejsca w Ich domu strzegę jak skarbu 😉 i nie robię tego złośliwie. Czasem proszę by maluch czegoś poszukał albo wyciągnął grę w nagrodę za piękną pracę, ale samowolki nie toleruję, a pudełko w czasie zajęć mam zawsze przy sobie. Muszę mieć tutaj pełną kontrolę nad sytuacją, bo przecież w gabinecie stacjonarnym dzieciaki też nie zaglądają do szafek i półek kiedy tylko mają na to ochotę.

A teraz najlepsze, napisałam dla Was tekst, miałam pomysł na zdjęcia i odłożyłam ich zrobienie na następny dzień – dzień wolny, lepsze światło, więcej czasu i wiecie co? Z rana wzięłam się za porządki przedurlopowe i jak zwykle wysprzątałam swoje pudełko z całego tygodnia zajęć ;( szorując je w łazience uświadomiłam sobie, że nie zrobiłam zdjęć bałaganu jaki w nim został po zajęciach z dzieciakami. Wybaczcie, ale zdjęcia PRZED i PO nie będzie tzn. będzie jak tylko wrócę do pracy czyli we wrześniu. Jak widać logopeda też człowiek i jedną nogą jest już nad morzem <3

Share this Post

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*